Urlop
Warszawa 26.05 1982
Łażę tak po tym mieście i łażę codziennie, dobrze że choć dogadałem się z pisarzem żeby mnie do parku przy Placu Komuny wysłał z Edkiem.
Ławki tam są, to można posiedzieć trochę, ptaszki śpiewają, czasem się wylegitymuje się kogoś albo przeszuka i tak schodzi dzień za dniem służby.
Jak tu szedłem żeby się od wojska wywinąć, to niby na dwa lata a teraz stan wojenny i ch... wie kiedy nas puszczą z kamaszy.
Ale dziś mi się pofarciło.
Było tak.
Edek przybił się ze swoją dupencją, zabrał ją na ławeczkę i tam sobie gruchają słodko a ja sam sobie rejon patroluję
Tu pójdę, tam postoję, miny robię groźne, ludzie bokami umykają.
Patrzę a tu idzie taki jakiś złamas, łypie ślipiami na boki i teczkę wypchaną targa.
Spocił się i wydygał jak mnie zobaczył ale twardo idzie i nie skręca choć mógłby w alejkę w lewo.
No to podchodzę, salutuję i mowie grzecznie do ch...:
-Dzień dobry. Milicja Obywatelska, kontrola dokumentów.
Dowód osobisty proszę i proszę okazać zawartośc teczki.
Zatrzymał się westchnął i dawaj mi tu w gadkę.
O młodym wieku, o Ojczyźnie, o obywatelskich obowiązkach, o wzajemnym szacunku i współpracy obywateli w obliczu zagrożenia niepodległości.
-Dobra. Nie pierdol - mówię - Dawaj to białko.
Dał.
Dowód jak dowód ale w teczce kupa kasiory i bibuła.
Patrzę pytajacym wzrokiem a on na to do mnie, że tak naprawdę, to
nazywa sie Jan N. i że jest poszukiwanym listem gończym działaczem Solidarności.
Pamiętałem go dobrze bo w cywilu, w Solidarności, strajkowaliśmy w jego i jego kumpla obronie.
A tu teraz wpadł na mnie i zaraz go zamknę, choć niedawno ryzykowałem konfrontacje z systemem aby zapewnić mu wolność.
Czarna komedia.
Zacząłem się śmiać.
- A co w tym wesołego ? - pyta N.
No to mu powiedziałem.
Zatkało go na chwilę.
-Chodź - mówię - Idziemy koleżko związkowcu z jednego Regionu.
Wziął teczkę, idzie przodem, odetkało go i gadać nie przestaje.
Wygadany był.
Podeszliśmy do ławeczki, dupencję Edka przegoniłem, siadamy i gadkujemy dalej.
Najpierw chciał nam przemówić do sumienia.
Nie dało się bo moje sumienie akurat poszło na piwo a Edka było zajęte rozważeniem czy jebnąć mi w łeb za to że przegoniłem mu Małą z ławki, czy może nie.
Nawijał dalej. Przeszliśmy na ty i zaczął zachęcać nas kasiorą.
-Marek - mówi do mnie bo mu powiedziałem że tak mam na imię.
-Puścicie mnie, nikt się nie dowie a dziesięć tysięcy dolarów do podziału między was dwóch.
-Stoi?
Ciężko mi było odmówić bo to straszna kasa ale pomyślałem że może za sobą ciągnąc ogona z SB-ecji.
My go puścimy, kasy nie ma gdzie zakitrać, jego zawiną za drugim winklem a nas wpier... do kicia za niewykonanie rozkazu i zdradę.
Dwadzieścia pięć lat jak obszył a może czapa?
-No dobra - mówię. Pogadaliśmy jak starzy Polacy a teraz idziemy.
-Bierz mandżur i idź przodem Jasiu.
Idąc nie przestawał nawijać:
-A jak zacznę uciekać, to co zrobisz? - zerka na mnie.
-Będę strzelał - mówię.
-Giwera przeładowana, odbezpieczona, nie kombinuj, szkoda życia.
-Eee, nie wierzę ci - on na to.
I w długą!
Ale głupio uciekał bo nie między ludzi, gdzie bym nie strzelił i teczki nie rzucił żeby mu lżej było, tylko jak głąb ostatni pod górkę, między drzewa biegnie.
Trochę łgałem z tym odbezpieczaniem ale to jedno pstrykniecie kciukiem.
Naciągnąłem pas przyciskając giwerę w dół żeby nie skakała i zawodowo strzeliłem mu trzy sztuki z biodra.
Wyłapał dwie.
Padł i sturlał się trochę niżej, baby w krzyk, pusto się zrobiło.
Edek wywołał przez radio rozprowadzającego i za chwile było kupę radiowozów w parku.
I tak trafiłem tydzień wolnego, jedną belkę i trochę kasiory wpadło z nagrody od Komendanta Głównego.
Zajebiście!
PS
Dwa tygodnie później zawodowym glinom i SB-kom wykradli go ze szpitala na Banacha!
A mówią o nas że ZOMO-le i młode, głupie koty !
I kto tu jest głupi kot?
Funkcjonariusze ZOMO na szkoleniu w Poznaniu (Za zomoza)
Panie tam "zatrudnione" ochoczo kopulowały z kim popadnie zaś gdy "firma" stała sie niedochodowa, "przypomniały" sobie iz do seksu zostały "przymuszone" jesli nie wręcz zgwałcone!
Setki bezczelnie łajdaczących sie kobiet zostały w tej sprawie powołane na świadków swoich bezceństw i wydano tam wyrok skazujący mężczyzn za to iż podjeli czynnosci seksualne z kobietami wyrażącymi na to zgodę!
Tym samym mocno niejasne staje sie kiedy mężczyzna może w ogóle współżyć z kobietą.
Bo jesli współżycie za jej zgodą jest karalne?
Wyraźnie widać iz kobiety nie są w stanie samodzielnie podejmowac żadnych poważnych decyzji dotyczących sfery moralności.
Co więcej, słowa takie jak przyzwoitość, zasady współżycia społecznego, skromność, zdają się w ogóle nie istnieć w zbiorze znanych im pojęć!
Fakt ten, od wieków wiadomy każdemu normalnemu mężczyźnie, został zupełnie pominięty przez komunistycznych twórców nowego, masońskiego, bydlecego "porządku świata".
Doprowadzenie do takiego stanu prawnego w jakim współczesne społeczeństwa usiłują bezskutecznie funkcjonować, stanu w którym kobiety otrzymały prawo do decydowanie o sobie, dało w efekcie, łatwy do przewidzenia, stan totalnego bezhołowia w którym nikt nie przestrzega żadnych norm moralnych.
Tym samym koniecznym staje sie zatrudnianie kobiet jedynie za zgodą męża lub ojca i umozliwienie im kontrolowania sytuacji w miejscu pracy.
Idiotyczny pomysł aby powierzyć kobietom wychowywanie synów zaowocował wydaniem kilku kolejnych pokoleń półpedałów i półprzygłupów, nie przejawiających najmniejszej ochoty do wzięcia ważnych spraw życiowych w swoje ręce, spędzających czas na oglądaniu telewizji i piciu piwa.
Wpływ kobiet na wychowanie dzieci powinien zostać silnie ograniczony ze wzgledu na ich labilność emocjonalną i brak umiejętności rozróżniania dobra od zła.
Kobieta powinna zajmować się jedynie małymi dziećmi a dalsze wychowanie po ukończeniu 10-11 roku życia powinno spoczywać na barkach ojca dziecka.
Trudno się spodziewać aby kobiety zapraszające na "honorowych" gości "Manify" paniusię która nie wie kto jest ojcem jej dziecka i niedoszłą morderczynię własnego dziecka, mogły mieć jakiekolwiek rozeznanie w kwestii moralności czy tez, oczywistych dla każdego człowieka, elementarnych zasadach przyzwoitości.
Wydaje się tym samym iż konieczne jest wprowadzenie w naszej części świata surowych praw ograniczających radosną inwencje pań w decydowaniu o losach społeczeństw.
Wzorem do ustanowienia tych praw powinien być Szariat, stare i skuteczne prawo stosowane z powodzeniem w wielu krajach świata.
Kobieta w tych krajach, jako nieco kaleka w umiejętności oceny sytuacji, podlega tam szczególnej ochronie prawnej i opiece męskiej części społeczeństwa, choć i nawet tam dochodzi czasem do nadużyć wywołanych damską "przemyślnością" i skłonnością do czynienia zamętu.
Jednak kara chłosty szybko przywraca tam szczególnie "narowiste" panie do porządku.
Dlatego ze wszechmiar słusznym wydaje mi się wszczęcie poważnej publicznej dyskusji nad tym problemem i podjecie stanowczych kroków mających na celu zahamowanie niekorzystnych trendów w rozwoju społeczeństw.